Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bal. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

wpis szósty

prawie, że po latach, czyli WIELKI POWRÓT :)


"żyjemy! a nawet mamy się dobrze! :) 
szykujemy się do wiosennego balu w Kredkafe, przygotowujemy duży projekt dla maluszków, powoli myślimy o Dniu Dziecka i naszych pierwszych urodzinach... 
powoli rozkręcamy też stałą współpracę z Funiversity i KIM Dom Kreatywny, zdobywamy nowe lokalizacje warsztatowe i urodzinowe... słowem, dzieje się!

a na blogu pustka.

wszystkich, którzy czekają aż ruszymy z wpisami pełną parą - uspokajamy. to tylko problemy techniczne, chwilowe życie bez komputera. 
bo niektórzy z nas mają taki talent (albo wewnętrzne obrzydzenie do technologii), że są w stanie wykończyć trzy laptopy w parę tygodni. i nie wystarcza już kasy i cierpliwości na kołowanie nowego sprzętu, więc zamiast komputera -telefon, kartka i długopis! też się da! :)

żeby tego było mało, Warszawie odłączono już telewizję z anteny. od paru tygodni więc, w domu, w którym gmail i facebook były odświeżane co trzy minuty, a porannym odruchem było włączanie telewizora - teraz trwa technologiczna pustka."

tyle udało się napisać jeszcze w czasie wiosennej zimy/zimowej wiosny, zanim wyłączyli internet na wydziale lub znajomy użyczający swojego komputera musiał z niego skorzystać... ;)

wpis pozostał nie dokończony i uznałyśmy, że nie ma sensu wrzucać go na bloga dopóki nie będziemy mogły ogłosić realnego come backu do blogosfery. więc, oto nadszedł ten moment! :)
no, i mamy za sobą całą masę wydarzeń, nowych projektów, przetestowanych pomysłów, olśniewających zakupów i prezentów...będzie o czym pisać!! :D

czekacie na to, prawda? 

P.S. załączamy rysunek - przestrogę przed nadużywaniem komputera, telewizora, tabletu etc. ;)



niedziela, 10 lutego 2013

wpis pierwszy

o kredkowym balu, zwierzakach - cudakach i o tym, że każdy może być, kim chce! :)



Karnawałowe szaleństwo trwa, sowaliska w wirze przyjemności i obowiązków, witamy na naszym blogu!
Oto pierwszy wpis:

Czas karnawału to dla nas dużo radochy, ale też okres wytężonej pracy. Bale, bale, bale..! I super :)
Zupełnie wyjątkowo było wczoraj w zaprzyjaźnionej klubokawiarni i księgarni Kredka przy słynnym placu Zbawiciela. Zorganizowany tam bal jest naszym osobistym hitem sezonu (chociaż czekamy jeszcze na imprezkę w Chwili Moment - może tam przebijemy wszystko? :)
Bal został przeprowadzony w konwencji "zwierzaki - cudaki" i składał się z dwóch części. Przez pierwsze pół godziny goście samodzielnie (czyt. z pomocą dzielnej Gabrysi i części Rodziców ;) stworzyli akcesoria do swojego przebrania i mogli skorzystać z malowania buziek. Przez kolejną godzinę dzieciaki brały udział w animacji pełnej zabaw ruchowych i muzycznych.

Frekwencja, przepozytywna atmosfera, piękne dzieła dzieci - jesteśmy pod wrażeniem, pełne satysfakcji i na pewno naładowałyśmy baterie! Nie to jest jednak najważniejsze. Pozwolimy sobie na prywatną refleksję. Refleksję na wielki plus.

Przede wszystkim dzieci, dzięki luźnej konwencji, przyszły przebrane naprawdę, za tego, za kogo chciały. Widać było, że świetnie czują się w swoich kostiumach, spełniły na chwilę swoje małe marzenie o byciu "kimś innym". 
Świetnie!
W takim razie posłuchajcie i zobaczcie, kim chcą być Wasze dzieci:
Ninka była krokodylem (mama zrobiła jej przepiękny ogon i spódniczkę, brawo! :), na balu stworzyła z Gabrysią skrzydełka w kolorowe muffiny i wybrała do tego królicze uszy od sowaliski.
Helenka miała przebranie motyla (w domu razem z mamą pomalowała swoje skrzydła), uszy kota, sowaliskową opaskę z różowymi, długimi uszkami, sama zrobiła kocią maskę, a buzię pomalowała na niebieskiego słonia.
Był też kowboj z namalowałam zieloną, piracką opaską na oko (najpiękniej na świecie się śmiał! :)
Był fioletowo - różowy chomik (nawet nie wiecie jak ciężko to namalować! :)
Niesamowitym wyrozumieniem dla Juleczki malującej buzie wykazała się jedna z dziewczynek, która chciała zostać zielonym bocianem. Miała po prostu zieloną buzię i czerwony dziób ciągnący się od ust przez cały policzek. Chciała mieć na tym domalowane różowe piórka. Na, jeszcze mokrej, zielonej farbie różowy wyglądał... bardzo kiepsko ;). Do tego kształt piór przypominał kształt małych listków. Po namalowaniu paru trzeba było podjąć szybką interwencję - "Jeśli namaluję Ci więcej tych piórek będziesz wyglądała jak drzewo. Malować dalej?" "Nie, chcę już zostać bocianem".

Czy to Rodzice "złośliwie" dla animatora malującego buzie podsyłają dzieciom takie pomysły?
Nie.

To dziecięca wyobraźnia projektuje takie zwierzaki - cudaki! :)











P.S. Dziękujemy Kredce, Magicznemu Ujęciu, spokostudio i stoodio 33 :*